POLEMIKI NA POGRANICZU

Mobbing w szkole
Opublikowano ostatnio wyniki ankiety, wedle której statystycznie 60% nauczycieli polskich czuje się dotkniętych zjawiskiem mobbingu, to jest długotrwałego nękania, nadmiernego wykorzystywania i prześladowania w miejscu pracy.
(źródło wiadomości - reportaż radiowy o mobbingu w szkole i wywiad z Barbarą Grabowską, prezesem Stowarzyszenia Antymobbingowego W Gdańsku, program I, listopad 2003)

Szkoła i nauczyciel w mediach
       Szykanowanie nauczycieli to ostatnio temat modny w mediach - odsłaniający mroczne tajemnice środowiska, które wydaje się być łatwe do przejrzenia na wylot. Rodzice pierwszoklasistów mają kontakt ze szkołą swych dzieci codziennie i znają jej atmosferę, sprawy i problemy. Rodzice współpracujący w trójkach klasowych i Radach Rodzicielskich ofiarnie pomagają szkołom, nieomal współtworzą szkołę. Przybywa ludzi zainteresowanych jakością edukacji. Wielkie nadzieje obudzone reformą edukacji poruszyły zgrzybiały i odwiecznie nudny szkolny temat.
       Media dawno porzuciły sztampę relacji z przecinania wstęgi. Medialnego smaku dodają zarówno sensacyjne naruszenia obyczajów i moralności, jak i poważne naruszenia prawa czyli przestępstwa na terenie szkół. Szkołom jako instytucjom edukacyjnym przypisuje się szyld moralny, a brukowe wydarzenia psują ukuty stereotyp. Tymczasem w społeczeństwie już od dawna funkcjonuje wiele sprzecznych ze sobą stereotypów - na przykład stereotyp szkoły, która coś powinna; i innej szkoły, która niczego nie uczy; nauczycielki zasłużonej i pomnikowej; oraz innej nauczycielki, która jest tą "głupią panią". Dzieci także z ekranów tv poznają stereotypy nauczycieli - przestępców, zboczeńców, szaleńców, lub herosów bez wad czy policjantów na zastępstwie.
       Młodym wchodzącym w życie cały świat wydaje się skonstruowany według jakiegoś sensu i bardzo łatwo przyjmują proponowane im wzorce zachowań, postaw, osądów, ocen. One pomagają poradzić sobie w nowych sytuacjach, poklasyfikować wszystko nowe, co dziecko napotyka. W miarę dorastania i dojrzewania świadomości bywają te wzorce poddawane czasem przebudowie, przekształcaniu lub odrzucane. Człowiek dojrzały powinien być w stanie sam podjąć decyzję o swych poglądach. Człowiek w pełni wolny nie będzie niewolnikiem stereotypów, a powinien z otwartością i tolerancją umieć poznawać innych bez szufladkowania ich z góry, bez uprzedzeń.

Etos nauczyciela
       Powszechne jest, iż nauczycielom jako grupie zawodowej przypisuje się również przepiękny etos zawodowy szlachetności i poświęcenia (za co dziękujemy). Ale uważa się, że polscy nauczyciele nie strajkują, bo to nie licuje z ich godnością i wysoką kulturą zawodową. Rzeczywiście polscy nauczyciele nie strajkowali, nie prowadzili głodówek pretestacyjnych, nie organizowali marszów protestacyjnych w swoich sprawach pracowniczych. Z godnością ograniczali się do ogłaszania pogotowia strajkowego i oflagowania budynku. Ale uznanie tego gestu dobrej woli za obowiązujący zwyczaj stało się sposobem odmówienia tej grupie społecznej prawa do strajku. Jest to ograniczenie praw pracowniczych, które odsłania pewną bezbronność. Przecież nie jesteśmy aniołami żywiącymi się chlebem niebieskim, tylko ludźmi pracy (i powołania) utrzymującymi siebie i swoje rodziny z zapłaty za tę pracę.

Bezbronność
       Tym nowym szkodliwym stereotypem ukształtowanym w ostatnich latach jest bezbronność nauczycieli jako grupy społecznej i jako poszczególnych jednostek, pojedynczych osób. Choć może bezbronność nie jest aż tak mocno ujęta i nazwana, lecz media jako wielka siła kreująca społeczny wizerunek tej grupy zawodowej nie traktują żadnego tematu ulgowo, zawsze szukając sensacji i skrajnych przykładów do nagłośnienia. Nauczyciele są jakby brani pod światło, wystawieni na żer, prowadzeni za rączkę, przestawiani z kąta w kąt, poddawani eksperymentom. Czynią to media i decydenci. Nie znaczy to, że nauczyciele mają sztucznie umniejszoną pozycję, przecież są w ramach awansu poddawani egzaminom i sprawdzianom, które ich nobilitują, jeśli zgodnie "z teczką" na to zasłużyli. Sztuką cybernetyki społecznej uprawianej przez media jest podsunięcie masom niepokoju, zasianie zwątpienia, na przykład w jakość szkoły czy w intencje nauczycieli. Nieistotne jest już, czy użyto słusznych argumentów czy nie. Chodzi o to, że nauczyciel wystawiony na scenę, jak przysłowiowy "chłopiec do bicia" ma ograniczone możliwości obrony. Czuje znikomą skuteczność walki o swe prawa i o sprawiedliwość. Mobbingowany - to samotny przeciw wszystkim, jak w klasycznych westernach. Jednostka zaszczuta, prześladowana i opuszczona nie jest bohaterem dla postronnych, lecz osobą niezaradną, mało sprytną, słabą. Nie jest to bohater, a ofiara. Jakiekolwiek miejsce pracy nie powinno być areną rozgrywek między osobami ani sceną intryganckich popisów. Zwierzchnicy nie powinni chełpić się sztuką obarczania podwładnego dwakroć cięższą pracą i wmawianiem mu, że teraz to dopiero będzie szczęśliwy. Przeróżne media łatwo oceniają, szybko znajdują winę w nauczycielu. Masy społeczne ulegające sugestiom płynącym z ekranów i łam gazet przejmują stereotyp oceny nauczyciela jako człowieka leniwego, cwanego i pełnego wad, wykonującego swą pracę z łaski, ze złą wolą i pod każdym względem źle.

Ofiara na widoku
       Wystawienie bezbronnej osoby na widok publiczny to jest właściwie uczynienie z niej potencjalnej ofiary - na której można wypróbować swą władzę. Dopóki splot sytuacji pozwala, to rozsądek podpowiada symulować pełnię swego oręża, mocy i energii. Ale w środowisku szkolnym nawet dzieci bywają inteligentne (często nawet inteligentniejsze) i wszelka symulacja nie trwa długo. Z drugiej strony cóż to byłby za pedagog utrzymujący autorytet przez symulowanie czegokolwiek. Dzieci znają już swoje prawa i coś wiedzą o bezkarnym naruszaniu praw innych. A więc dzieci wiedzą, jak skutecznie dokuczyć nauczycielowi, jak rozwinąć działania niszczące całą lekcję przygotowaną pracowicie przez nauczyciela. Oczywiście nie chodzi tu o wszystkie dzieci - jedynie kilka procent odpowiednio przygotowanych komandosków wystarczy dla sprawnego przeprowadzenia akcji - a jaka tu strategia, taktyka - to naprawdę przyszli wodzowie. Wyszkoleni także w świadczeniu "prawdy", a przydałyby się wykrywacze kłamstw.
       Pobłażanie agresji, przemocy i wszelkim występkom w szkole to najbardziej niewychowawcze działanie ostatnich lat. Nauczyciel mający takie kłopoty z wychowankami pozbawiony jest na ogół wsparcia i pomocy, sam bywa oskarżany o nieudolność pedagogiczną. Tymczasem nie nauczyciel lecz System panujący w szkole podsuwa prześladowcom rozwiązania - uczy, jak typować ofiarę - najdelikatniejszą ze stada, organizować nagonkę, wciągać do niej rówieśników z innych klas, angażować rodziców do skarg i interwencji u Dyrekcji, jak nasilać metody obróbki ofiary - i wręcz informować np. że już niedługo będzie zwolniona. Celowo używam słów bardziej odpowiednich dla relacji z polowania wilków. "Metody obróbki ofiary" stosowane przez rozwydrzone jednostki nie są tajemnicą - znajdują się we wpisanych do dziennika naganach i uwagach z datami i podpisami nauczyciela, zawierają opis wyczynów ucznia. Te same dzieci na innych lekcjach - u nauczycieli skutecznie manifestujących swą siłę lub mających poparcie Dyrekcji - są uprzejme, przygotowane i opanowane. Jeśli prześladowanie wytypowanego nauczyciela nie jest mobbingiem, to w takim razie dzieci powinny potraktować tak wszystkich nauczycieli, bo inaczej nie potrafią się zachować.

System szkolny a mobbing
       Wszechwładny SYSTEM panujący nadal w polskich szkołach nie ma nic wspólnego z obecną reformą edukacji. SYSTEM to ciągnąca się przeszłość, to jest ta sfera szkoły, której uczniowie odwiecznie nienawidzą - przymus, monotonia, nuda, marnotrawstwo, szufladkowanie, przeładowanie wiedzą nieużyteczną. Zderzenie przeciętnej praktyki szkolnej z współczesną techniką informacyjną to nokaut dla szkoły. W oczach ucznia nijaka szkoła to miejsce relaksu po ciężkim dniu(nocy) spędzonym przy grach komputerowych, które przecież uczą refleksu, koordynacji, strategii, logiki i wielu pożytecznych takich rzeczy.
       Zastarzały System szkolny to także monarchia Dyrekcji, zauszników i dam dworu, intrygi, donosy, rozdawnictwo przywilejów, dróżki wydeptane pochlebstwami. Szkoła jako system organizujący mikrospołeczność łatwo popada w naśladownictwo kultu jednostki. Monarchizm i nepotyzm, rządy kliki. Dawniej Dyrektorzy byli mianowani z klucza i dyspozycyjni politycznie. Teraz w wykuwanej przez naród demokracji organizowane konkursy na stanowisko. Nowe osoby w inny sposób wyłonione, fachowe, w inny sposób usiłują pracować. Zanim powstaną nowe, zdrowe wzorce postępowania, zanim się utrwalą w społeczności, to trwa stary system siłą rozpędu - inercją. Nie można naraz zmienić wszystkiego. Powolnie jednak przez wykruszanie starych kadr, starych niepisanych procedur i obyczajów stary system upada.
       Mówiono dawniej - człowiek niewygodny władzom - pójdzie w odstawkę. Ludzie aktywni i wybijający się ponad przeciętność bywali zaszczuwani, pozbawiani premii i wyrzucani z pracy. Przywłaszczano sobie cudzą pracę naukową, kazano dopisywać szefa pod referatem, szantażowano odebraniem przywilejów i praw, aby wymóc uległość tych najlepiej pracujących, i wiele podobnych jeszcze manipulacji nie całkiem odeszły z minioną przeszłością. Te odwieczne występki wobec pracującej w pocie czoła ludzkości teraz nazywamy mobbingiem.
       Tryby starego systemu zwolnią ucisk na postęp, gdy Rada Pedagogiczna wdroży demokrację, serio potraktuje swoje własne uchwały, skończy z pozorowaniem opracowywania i realizowania SSW (Szkolnego Systemu Wychowawczego) i WSO (Wewnątrzszkolnego Systemu Oceniania). Demokracja powinna wyprzeć system monarszy z kliką i szarymi eminencjami, które decydują, o czym nie będzie się mówić na Radzie, czego nie trzeba pisać w protokole, które dziecko skazać na powtarzanie klasy, czyją klasę ukarać obniżeniem ocen z zachowania. Rządy kliki w szkole skazują na samotność pokrzywdzonych, eliminują dochodzenie sprawiedliwości. Klika zarządza obiegiem informacji, jak kasta kapłańska w starożytnym Egipcie. Najważniejszym zajęciem jest rozdział środków finansowych na premie i na zakup środków trwałych (mebli, pomocy dydaktycznych). Mimo rozpowszechnianych wieści o biedzie w szkołach pieniądze tam zużywane są niemałe, często pochłaniają połowę budżetu gminnego - zatem przeznaczeniem ich nie zajmuje się Rada Pedagogiczna, tylko Król z doradcami. Szkoły jako instytucje finansowe wypracowują dopiero procedury sporządzania planu budżetowego, nie są one demokratyczne ani jawne. W każdej społeczności buduje się sieć więzi o różnej randze, ustala się hierarchia społeczna, z której wynika potem przydział przywilejów i gratyfikacji. W miejscu pracy jako mikrospołeczności hierarchia powinna wynikać z kompetencji zawodowych, wkładu pracy, zaangażowania, pełnionych funkcji. Demokracja i rozsądek powinny wyeliminować w budowaniu hierarchii takie czynniki jak powiązania rodzinne, sąsiedzkie, przyjacielskie, zespół dozgonnej wdzięczności, wspólne grilowanie czy wychodzenie na papieroska.
       Cóż to za demokracja na Radzie Pedagogicznej, jeśli w sprawach spornych głosowanie daje wszystkie głosy "za" - nagle wszyscy zostali przekonani?, a te dwie osoby zaledwie wstrzymujące się od głosu dokonują bohaterskiego wyłomu i same sobie szkodzą ujawnieniem postawy sprzecznej z życzeniem kliki.

Pedagog czyli niewolnik prowadzający dziecko
       Osoba nauczyciela jest ukształtowana przez parę tysięcy lat udokumentowanej historii tego zawodu. Praca nauczyciela dzisiaj to tysiące odmian i specjalizacji. Nauczyciel w oczach społeczeństwa to konglomerat wielu stereotypów i doświadczeń. Jak sam siebie widzi - jako mistrza artystę czy rzemieślnika? Sam wybiera sobie mistrzów pedagogiki, którym chciałby dorównać.
       Czy obecne czasy to neo-pozytywizm - czas pracy od podstaw? Dla polityków i całego społeczeństwa - to ciężki wysiłek przekształcania Polski w państwo demokratyczne i narodu w naród rozumiejący zasady demokracji. Dla nauczycieli ponadto - czas reformy, ciężka praca połączenia idei z praktyką, do tego ciągłe dokształcanie i awans zawodowy. Nikt nie zasługuje na stanie się ofiarą mobingu, ale szczególnie wszyscy ciężko i uczciwie pracujący, a wśród nich nauczyciele. Nauczyciele zawsze ambitnie podejmowali wyzwania reform, walczyli o postęp, relizowali marzenia i ideały lepszej edukacji. To w minionej epoce ustrój wytrenował nas, aby się nie wychylać, bo się dostanie po nosie.
       Nauczyciel nadal jest "niewolnikiem" z godnością prowadzającym narowiste dziecko pana. Wykonuje służebność społeczną. Czyni to z ochotą kochając swe zajęcie. Ma głowę naładowaną olbrzymią wiedzą i ma świadomość, jak prawidłowo tę wiedzę i umiejętności spożytkować. Gdyby użył całej swej wiedzy dla siebie i swojej kariery - daleko więcej mógłby osiągnąć, niż ucząc w szkole. Jakże często nauczyciel słyszy taki komentarz od własnych uczniów. Wyzbyty egoizmu troszczy się o jakość przyszłości, której sam nie zazna. Ma poczucie posłannictwa i powołania. Czuje odpowiedzialność za przyszłość dziecięcia i wszystkich zarazem.

Przykłady mobbingu w szkołach
       Zebrane tu przykłady są doprawdy bardzo przykładowe, wszelkie imiona, nazwiska, okoliczności są w niezamierzony sposób podobne do prawdziwych.

       Zenobia Bittenicht, młoda nauczycielka języka niemieckiego była obiektem prześladowań zbuntowanej wobec niej klasy, do której należał też syn Dyrektorki, aczkolwiek nie on był prowodyrem. Uczniowie negowali całkowicie odbywanie lekcji z panią Zenobią, nie odrabiali ćwiczeń, nie uczyli się słówek, zapominali zeszytów. Na lekcji ignorowali polecenia nauczycielki, komentowali i przedrzeźniali każde jej słowo, podsumowując to gwałtownymi wybuchami śmiechu. Pouczali nauczycielkę, że narusza ich prawa człowieka, kiedy strofowała klasę rozdrażniona chamstwem. Wreszcie też używali wulgaryzmów, bekali itd. Dominujące w dzienniku oceny niedostateczne dla Dyrektora i rodziców były dowodem na nieudolną pracę nauczycielki. Wychowawczyni była zdziwiona wieloma uwagami i naganami wpisanymi w dzienniku, bo dzieci były grzeczne na innych lekcjach. Ta sama zaś pani Zenobia nie miała żadnych kłopotów z pracą w innych klasach. Nikt w szkole nie poradził sobie z tym problemem, przecież problem miała właściwie sama Zenobia. Wiosną wymogła jeszcze zamianę klas z koleżanką. W czercu sama odeszła z tej szkoły. Uczniowie tej klasy nie byli pozbawionymi inteligencji, wręcz przeciwnie. Wysilili cały rozum, aby dokuczać jednej, wybranej osobie i wyeliminować ją ze swego otoczenia i to oni odnieśli sukces. Nie byli poddani osądowi społecznemu za swój postępek. Pozostali bezkarni. Z pewnością wiele się przez to nauczyli.
       Zenon Wystąp, młody wuefista stał się obiektem docinków starszego fertycznego nauczyciela z doświadczeniem dyrektorskim. Miemal codzienne żarty polegały na dopytywaniu się o zawartość wueficznego termosu, złośliwym komentowaniu spoconego wyglądu, jadowitym życzeniu zdrówka. Zenon próbował się odcinać, jednak to nie ukróciło nękania i zachęcało innych do naśladownictwa w podśmiewaniu. Zenon nie zrezygnował z używania termosu, ale reagował nerwowo na samą obecność swego prześladowcy. W końcu przestał bywać w pokoju nauczycielskim, a wspólne obowiązkowe spotkania znosił z trudnością. Zmienił pracę.
       Zbysława Skrzętna pracowała w malutkiej szkole na pół etatu jako sekretarka i na pół etatu w świetlicy. Dyrektor obiecywał jej awans i cały etat sekretarki, jeżeli się sprawdzi. Dziewczyna siedziała więc po godzinach, aby się douczyć, zostawała przepisując dyrektorskie pisma. Wciąż otrzymywała dziesiątki nowych poleceń i dodatkowych obowiązków. Starała się z nich wywiązywać i dlatego często zostawała po południu. Zaniedbała wręcz siebie i swoje dzieci. Za nadpracowane godziny nie otrzymała wynagrodzenia. Tuż przed początkiem nowego roku szkolnego Dyrektor zatrudnił nową sekretarkę. Zdenisława zawsze otrzymywała ustne wyrazy uznania, więc czuje się oszukana i nadmiernie wykorzystana.
       Zefiryna Zdolna ujawniła swe pomysły inscenizacyjne i zdolności scenograficzne przy okazji imprez szkolnych przedstawień związanych z krajami Unii Europejskiej. Nie wiadomo kto i kiedy zdecydował, że szkoła ma się włączyć w kampanię przedreferendalną. Nauczyciele zobowiązani do przygotowania wszystkiego chętnie korzystali z pomocy i porady Zefiryny. Została raz i drugi po godzinach, aby pomóc koleżance w przygotowaniach dekoracji i próbach przedstawień. Potem już nie mogła odmówić następnym prośbom, bała się odmówić. Wszystkie kolejne przedstawienia kosztowały ją wiele pracy, do której czuła się zobowiązana, a nie chciała kogoś pominąć, aby nie oskarżono jej, że pomaga tylko niektórym. Chciała, żeby wszyscy lubili ją. W końcu koleżanki biegły do niej z każdym drobiazgiem, afiszem i dekoracją i prosiły o wyrękę. Może to i jest miło być tak potrzebną. Sytuacja wyglądała tak, jakby to ona była odpowiedzialna za czyjeś imprezy. Czuła się nadmiernie eksploatowana. Nie miała wolnej przerwy, zajmowano jej okienka na próby. Nie miała czasu na zjedzenie kanapek, ze szkoły wychodziła głodna po 10-12 godzinach pracy bez przerwy. Wiele godzin przepracowała bez zapłaty. Trwało to pół roku i zniszczyło jej zdrowie.
       Zdzisława Pracowita wciąż się dokształca, doskonali umiejętności wychowawcze. Organizuje różne imprezy w szkole, wdraża nowe pomysły, stosuje innowacje, osiąga doskonałe i ciekawe efekty pracy. Od wielu lat nie otrzymuje jednak premii motywacyjnej. Premię otrzymują przyjaciółki Dyrekcji, które same opowiadają jej godzinami o swych wspaniałych sukcesach w pracy.
       Zuzanna Ofiarna zdobyła przez swe znajomości w firmach wiele darów dla szkoły. Po wielu odwiedzinach różnych firm przewiozła swoim samochodem i skompletowała 7 stanowisk komputerowych z drukarkami w swojej klasie nie wydając na to ani grosza ze szkolnej kasy. Sama zadbała o sterowniki i legalne oprogramowanie. Nakładem wielu godzin utrzymuje sprzęt w działaniu. To jest zwykła klasa, bo w szkole istnieje pracownia komputerowa, gdzie naucza się informatyki. Zuzanna dzięki sprzętowi w swej klasie osiąga wspaniałe rezultaty nauczania z dziećmi dysfunkcyjnymi. Jej wysiłki pozostają niezauważone przy rozdawaniu premii i nagród. Ale Dyrekcja wie o zaletach tej klasy i wpuszcza tam różne osoby pozwalając korzystać ze sprzętu pod nieobecność Zuzanny, także podczas przerw w nauce. Sprzęt i oprogramowanie nie raz już uszkodzono. Ale naprawianie to już jest wyłącznie zmartwienie Zuzanny.
       Zygmunt Zbesztany ma wyznaczone dyżurowanie na korytarzach tak jak każdy inny nauczyciel. Każdemu się zdarza zapomnieć czasem o swym dyżurze, zwłaszcza gdy przybywa mu obowiązków, i chciałby zrobić sobie herbaty albo po prostu skorzystać z toalety. Ale Zygmunt szczególnie jest kontrolowany pod względem wychodzenia na dyżury i napominany przy każdej okazji spóźnienia ostrym tonem. Inne osoby nie są tak kontrolowane ani napominane, niektóre nigdy nie stały na swoim dyżurze i nigdy nie było to egzekwowane. W dniach swojego dyżurowania Zygmunt z napięciem stara się wypełnić swoje obowiązki tzn. z chwilą dzwonka na przerwę wyprosić dzieci i zamknąć klasę, zanieść klucze i dziennik do pokoju nauczycielskiego, pobiec w inny koniec szkoły na dyżur, a z chwilą dzwonka na lekcję pobiec do pokoju nauczycielskiego po następny dziennik i klucze i udać się na lekcję w innym końcu szkoły, łapiąc w drodze swoją saszetkę i pomoce naukowe. Dzieci pod klasą nie mogą być pozostawione po dzwonku bez opieki, bo mogłyby sobie coś zrobić. I tak przez cały dzień od pół do ósmej. W dniach dyżurowania biedny Zygmunt nie je, nie pije, tylko dyżurowaniem żyje.
       Zygfryd Zbytsmutny nieustannie dba o podniesienie swych umiejętności zawodowych i pedagogicznych, kończy kolejne studia podyplomowe, zdobywa dodatkowe kwalifikacje do nauczania kolejnego przedmiotu, pracuje niezwykle wydajnie na rzecz szkoły, która polepsza dzięki temu swój wizerunek i unowocześnia się. Prowadzi za darmo wielogodzinne kursy komputerowe dla nauczycieli ze swej szkoły, załatwia promocyjne zakupy sprzętu, prowadzi szkolną stronę internetową, reperuje po nocach szkolną sieć komputerową, prowadzi nowoczesne lekcje z użyciem komputera, organizuje multimedialne imprezy, doradza i pomaga nauczycielom. Wszyscy przyzwyczaili się,że to jest normalne zachowanie informatyka, chociaż jego poprzednik nie robił żadnej z tych rzeczy. Zygfryd zyskał uznanie u wielu osób w pracy. Przyjaciele z pracy przepowiadali mu otrzymanie jakiejś solidnej nagrody za ciężką, wielogodzinną i darmową pracę, jako że szkoła zaczęła być sławna w okolicy z nowoczesności i osiągnięć. Kiedy przyszedł Dzień Edukacji Narodowej i rozdawano nagrody, Zygfryd nie został tak doceniony za swą pracę jak jego kolega z pracy Ziemowit Ścichapęk, który właśnie brawurowo zaliczył eksternistyczną maturę i nie ma kwalifikacji pedagogicznych tytułując się nauczycielem. Jakimś cudem Zygfrydowi udało się nie umrzeć na zawał.
       Zofia, Zbigniew i Zbylut to kilkoro młodych i mało znaczących osób w szkole. Ich głos jest nieistotny, ich osiągnięcia są nieistotne, już nawet ich przedmiot jest nieistotny. Cóż, ale ich dochody także. Nie otrzymali bowiem nadgodzin, każdy ma darmowe okienka i nie trafiają się im żadne płatne zastępstwa. Duże ilości takich zastępstw (zwłaszcza całe dnie w nauczaniu początkowym) trafiają się innym lepiej usytuowanym osobom. Czy to możliwe, aby nauczyciel teoretycznie pracujący 18 godzin w tygodniu uzbierał sobie np. 40 godzin ekstra w miesiącu - przecież to pół etatu nauczycielskiego. Jeżeli taka sytuacja trwa miesiącami i latami, to już nawet przekracza ramy normalnego mobbingu, to jest wykroczenie przeciw przepisowi o maksymalnej możliwej w miesiącu ilości zastępstw.

Mobbing może spotkać każdego.
       Ofiarą mobbingu padają głównie osoby zdolne, kompetentne, znające się dobrze na swojej pracy. To właśnie swoimi zdolnościami, ambicją, osiągnięciami prowokują atak ze strony zazdrosnych, zawistnych, tchórzów lękających się utraty stanowiska. Osoby wrażliwe i delikatne bywają tak zaskoczone złym potraktowaniem, że nie mogą zdobyć się na obronną reakcję. Jeśli osoba dotknięta mobbingiem nie zdobędzie się na minimum asertywności, to sytuacja szybko przerodzi się w pasmo prześladowań osoby - kozła ofiarngo winionego za wszelkie złe zjawiska w otoczeniu.

Jak reagować?
       Radzić sobie z mobingiem trzeba, nie warto biernie tego znosić, ale obrony trzeba się nauczyć. Miejsce pracy coraz częściej jest przedmiotem ankiet, analiz i badań psychologów zatrudnianych przez pracodawcę, aby rozwiązać problemy i podnieść wydajność. Specjalistyczne firmy organizują wiele form warsztatów i szkoleń dla kadry i pracowników związanych ze wzajemnymi relacjami, wyrażaniem uczuć, negocjowaniem, asertywnością. Wiele z takich form jest coraz bardziej atrakcyjnych i fachowo przygotowanych, a także kosztownych. Często zarząd firmy sam znajduje i finansuje odpowiednie kursy, zajęcia dla pracowników. Najczęstsze treści szkoleń to umiejętności negocjacji, asertywności, twóczego myślenia, współpracy. Innym integrującym pomysłem jest wspólna rekreacja i sport. Jedną z nich jest zakładowy piknik - forma sparodiowana w filmach komediowych i nawet w kreskówkach o Jaskiniowcach.
       To wspaniałe, że postęp technik informacji i demokratyzacja informacji następują w naszych czasach i mogą służyć dla rozwoju. Przyspieszenie tempa życia zmusza nas do uczenia się w nowy sposób, uczymy się w trakcie całego krótkiego życia, w biegu i musimy być elastyczni w dostosowywaniu się do nowych warunków. Warunki w miejscu pracy współtworzymy całą swoją osobowością dla siebie i bliźnich.

Mobing to lekceważenie podstawowego prawa - miłości bliźniego.


Negatywne skutki mobbingu mają wpływ głównie na zdrowie ofiary - osoby mobbingowanej.

Jakie są skutki mobbingu?
       Długotrwałe wykorzystywanie i nękanie prowadzi do chorób fizycznych i psychicznych. Depresje, zaburzenia koncentracji, stany lękowe, nerwice, myśli samobójcze to tylko niektóre z dolegliwości, towarzyszących dręczeniu pracowników. Rezultatem długotrwałego napięcia bywają ponadto choroby serca, układu krążenia, żołądka lub jelit, duszności, bóle głowy, a często permanentna bezsenność. W zakładzie pracy tolerującym praktyki mobbingowe przybywa konfliktów, coraz więcej pracowników czuje się źle, nierozwiązane i przemilczane problemy mają wpływ na efekty pracy wszystkich pracowników. Maleje wydajność, wzrasta zachorowalność pracowników. Atmosfera w miejscu pracy i relacje ze współpracownikami są podstawą istnienia przedsiębiorstwa na równi z technologią i systemem zarządzania. Jeżeli osoba mobbingowana jest w trudnej sytuacji materialnej lub obawia się bezrobocia, to będzie chciała utrzymać swe miejsce pracy nawet za wszelką cenę. Sama zgodzi się znosić szykanowanie, dopóki jej zdrowie się nie zrujnuje. Częściej ofiarą mobbingu padają kobiety, podobnie jak molestowania w miejscu pracy. Starają się zadowolić przełożonych czy współpracowników, częściej szukają winy w sobie, nawet stają się bezwolne wobec swych prześladowców jak osoby po praniu mózgu. Osoby nadmiernie wykorzystywane są dla współpracowników nierzadko obiektem żartów, docinków i wyśmiewania ich naiwności. Nie otrzymują wsparcia w miejscu pracy, choć związki zawodowe mogłyby zacząć interesować się problemem mobbingu.


Mobbing a prawo
       Mobbing to zjawisko w Polsce jeszcze nieunormowane prawnie i nie jest określone jako przestępstwo, tak jak np. we Francji. Osoba nadmiernie wykorzystywana i permanentnie źle oceniana czy pomijana nie znajduje w żadnym kodeksie paragrafu na swoją obronę. Konstytucja RP zapewnia ochronę godności człowieka (art. 30), czci i dobrego imienia (art. 47), zdrowia (art. 68), prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (art. 66). Zgodnie z art. 8 ust. 2 konstytucji, przepisy tego aktu mają bezpośrednie zastosowanie w sprawach ze stosunku pracy rozpoznawanych przez sądy pracy, jeżeli sformułowane są w sposób dostatecznie jasny. Na gruncie kodeksu pracy ochronę można wywodzić przede wszystkim z art. 111. Przewiduje on obowiązek poszanowania przez pracodawcę dóbr osobistych pracownika. Obowiązek zapewnienia pracownikowi bezpiecznych i higienicznych warunków pracy zagwarantowany został w art. 15 i art. 94 pkt 4 k.p. Prawo pracy jest ostatnio przygotowywane przez Sejm do nowelizacji i będzie w niej doprecyzowane, co jest dyskryminacją oraz określone, co jest molestowaniem.

definicje

Mobbing pochodzi od angielskiego słowa mob - tłum, motłoch i oznacza tyle co napadać na kogoś, zaczepiać go, atakować. W nauce słowo to zaistniało za sprawą szwedzkiego lekarza Heinza Leimana, który jako jeden z pierwszych zaczął zajmować się zjawiskiem przemocy w miejscu pracy.

Mobbing jest to bezzasadne, długotrwałe i powtarzające się dręczenie pracownika oraz wywieranie na niego psychicznej, społecznej i ekonomicznej przemocy. Mobbing jest stosowany zwykle wobec jednostki, rzadko wobec grupy pracowników, co powoduje u osoby prześladowanej poczucie osamotnienia, bezsilności i odrzucenia przez grupę. Uprawianiu mobbingu sprzyja niezrównoważony rynek pracy, istnienie wielkiego bezrobocia. Najczęściej jednak mobbing wynika ze złej woli przełożonych lub współpracowników lub z nieumiejętności kierowania ludźmi.

       Jeżeli w pracy - przełożeni albo współpracownicy - źle Cię traktują, narzucają Ci za dużo obowiązków w porównaniu z innymi pracownikami, niesprawiedliwie Cię krytykują, oskarżają o niepopełnione błędy, przywłaszczają sobie efekty Twojej pracy, ustawicznie zarzucają Ci niekompetencję, nieuczciwość, niską wydajność, szantażują zwolnieniem lub bezpodstawnie Cię zwalniają z pracy, to znaczy, że jesteś mobbingowany

       W 2003 roku ukazała się książka "Psychoterror w pracy - Jak zapobiegać i jak radzić sobie z mobbingiem". Autorką jest Barbara Grabowska, prezes Stowarzyszenia Antymobbingowego, mającego swoją główną siedzibę w Gdańsku, a oddziały w Poznaniu, wkrótce również w Bydgoszczy i Warszawie.

Krajowe
Stowarzyszenie Antymobbingowe
50-237 Wrocław, ul. Ołbińska 18/5,
tel. kom. 0-606-371-919
adres elektroniczny:
office@mobbing.most.org.pl
Anna Makowska (prezes)
www.mobbing.most.org.pl
Stowarzyszenie Antymobbingowe
Barbary Grabowskiej
80-850 Gdańsk, ul. Miszewskiego 17,
III pietro, pokój 301
dyżur: wtorek 16.00-19.00
tel. w czasie dyżurów (058) 344-63-97
tel. kom. 0-605-744-746

więcej informacji o mobbingu znajdziesz pod adresami:
www.mobbing.most.org.pl
www.gazetaprawna.pl (artykuł Agaty Jankowskiej)
www.knpp.uw.edu.pl/biuletyn/biuletyn/5/mobbing.htm (artykuł Macieja Chakowskiego i szersza bibliografia)


autor: Anna Rozalska