Analiza osiągnięcia z podstawy programowej informatyki w szkole podstawowej
"Stosowanie komputerów do wzbogacania własnego uczenia się"
Anna Rozalska-Nagy
/październik 2002/

        Najważniejszym wyzwaniem, jakie wiąże się z kształtowaniem się w Polsce społeczeństwa informacyjnego, jest zapewnienie cywilizacyjnego awansu dzieciom i młodzieży.

        Wraz z rozwojem nowych technologii wkroczyliśmy na drogę globalizacji i tworzenia się społeczeństw informacyjnych, w których wiedza staje się czynnikiem decydującym. Biorąc pod uwagę, że ciągły przyrost wiedzy zmusza nas do efektywniejszego wykorzystania czasu przeznaczonego na edukację młodego pokolenia, tylko nowoczesna edukacja jest dzisiaj w stanie zapewnić awans cywilizacyjny dzieciom i młodzieży. Znalazło to odbicie wśród ogólnych zadań szkoły zapisanych w dokumencie reformy edukacji - Podstawie programowej, a w szczególności w Podstawie programowej Informatyki.

        Kryzys oświaty jest zjawiskiem permanentnym, występuje prawie we wszystkich krajach, w których system edukacyjny nie był przez dłuższy czas konsekwentnie i skutecznie reformowany. W skali poszczególnych krajów, np. Polski, ma ponadto charakter polityczny, ekonomiczny, strukturalny i programowy. Spowodowany został przez złą politykę społeczną i oświatową, a dopiero w drugiej kolejności przez kadrę nauczycielską, którą należy nie tylko bardziej nowocześnie i efektywnie kształcić i dokształcać, w tym również pod względem pedagogiczno-psychologicznym, ale przede wszystkim lepiej wynagradzać i motywować do pracy. Nie wiadomo, jak zmieni się poziom kształcenia nauczycieli polskich po wprowadzeniu na nasz teren przepisów Unii Europejskiej, być może niestety "europeizacja" nie przyczyni się do podniesienia poziomu edukacji nauczycieli, a nawet poprzez unifikację programów może spowodować spłycenie treści kształcenia i obniżenie jego jakości.
        Z wielu powodów zatem nauczyciele realizujący poszczególne przedmioty czy bloki przedmiotowe nie są w dostatecznym stopniu przygotowani pod względem pedagogicznym czy psychologicznym do pracy wychowawczej w szkole. Niedouczeni nauczyciele, po kilku latach pracy w szkołach podstawowych lub średnich, przeważnie z własnej inicjatywy i w większości na własny koszt podejmują studia podyplomowe na wybranych kierunkach pedagogiczno-psychologicznych i zawodowych. Zjawisko permanentnego dokształcania od niedawna dopiero jest postrzegane nie jako cechę wyłącznie opóźnionego, zacofanego społeczeństwa zza żelaznej kurtyny, lecz jako wymóg współczesnego, szybko rozwijającego się świata.
        Syndrom "potępienia nauczycieli" lub obciążania ich winą za zjawiska kryzysowe w polskiej oświacie jest tylko częściowo uzasadniony i dotyczy nie wszystkich, a jedynie mniejszości nauczycieli, niestety często bardzo wpływowych, ponieważ mimo nieprzestrzegania elementarnych zasad nauczania i wychowania są oni paradoksalnie skuteczni, albowiem do perfekcji doprowadzili "autorski" system manipulowania ocenami. Bardziej egzekwują wiedzę niż sami uczą. Można podejrzewać, że większość z nich nie zna podstaw psychologii nauczania, dydaktyki, ani nie ma pojęcia o diagnozie i terapii pedagogicznej. Nie rozumieją na czym polega wspieranie dziecka w rozwoju. Wręcz uważają oni pedagogikę czy psychologię za niepotrzebną. Są często autorytarni, despotyczni, nie dają uczniom szans na poprawienie raz postawionych niezadowalających ocen. Nie liczą się oni ze skutkami psychicznymi takich sposobów nauczania i wychowania.

        Jednak większość nauczycieli to wspaniali, empatyczni ludzie, wysoko wykwalifikowani, stale poszerzający i pogłębiający swoją wiedzę przedmiotową i pedagogiczną, ich to właśnie uczniowie lubią i chętnie naśladują, i jak sądzę - będą długo pamiętać.
        To przed nimi, jako ambitnymi twórczymi jednostkami stawia się teraz pytanie, jak dobrze ci nauczyciele są przygotowani do realizacji jeszcze trudniejszego zadania:
              wiązania technik informatycznych i Internetu (jako powiedzmy źródła rozproszonej wiedzy oraz wielokanałowych form komunikacji) z metodyką nauczania poszczególnych przedmiotów.
       Umiejętności te warunkują bowiem wywiązanie się przez nauczycieli z odpowiedzialnego i pilnego zadania - przygotowania młodych ludzi w Polsce do życia i funkcjonowania w tak zwanym społeczeństwie informacyjnym, które jest jednym ze strategicznych celów Unii Europejskiej. Czekająca nas również nieuchronnie globalizacja stwarza ogromne możliwości, ale stawia wobec ważnych i trudnych wyzwań - między innymi wynikających z upowszechniania się modelu nauczania na odległość, a co się z tym wiąże - nowego dla polskich szkół zjawiska konkurencji edukacji informatycznej. Jak wiadomo, ogólny rozwój cywilizacyjny i transformacje szczegółowe, wiążące się z przyszłym przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej, będą wymuszały konkurencję we wszystkich dziedzinach naszego funkcjonowania.

        Zinformatyzowana edukacja to jednakże nie tylko nowoczesny sprzęt komputerowy oraz wszechobecny Internet ze swymi ogromnymi możliwościami. Najważniejszy był, jest i pozostanie człowiek - nauczyciel, od którego zależy sposób i efekty wykorzystania wszelkich technologii informacyjnych w procesie edukacji. Trzeba jednak mieć świadomość, że wyłącznie nauczyciel, który sam zna (i stosuje!) techniki informacyjno-komunikacyjne może nie tylko zaoferować uczniowi to, czego komputer (Internet) dać mu nie może, ale będzie w stanie sam włączyć się aktywnie do elitarnego grona oferentów treści komputerowo wspomaganego nauczania. Przy braku odpowiedniej wiedzy nauczyciel będzie tylko dublował przekaz internetowy (który wcześniej czy później nieuchronnie się pojawi, a uczniowie dotrą do niego nawet wbrew sugestiom szkoły). Taki niewłaściwie wykształcony nauczyciel przegra w konkurencji z tą bardziej atrakcyjną techniką. Warto dodać, że słowo "konkurencja", do niedawna całkowicie nieznane w sferze edukacji, obecnie w coraz większym stopniu zaczyna dotyczyć także i tego obszaru działalności, co powoduje między innymi, że uczniowie są świadomi możliwości wyboru pomiędzy dobrą i atrakcyjną ofertą edukacyjną udostępnianą w sieci a czasami niezadowalającą ofertą lokalnej szkoły. W tej konkurencji odpowiednie przygotowanie zawodowe (w tym także informatyczne) nauczycieli może być czynnikiem decydującym. Zatem czy konkurencja edukacji sieciowej stanowi realne zagrożenie dla nauczycieli, czy jest tylko modnym hasłem postindustrialnych społeczeństw? Olbrzymi wysiłek włożony w przygotowanie pożytecznych dydaktycznych zasobów Internetu jest nieproporcjonalny do efektów i stopnia realizacji założonych celów. Być może potrzeba jeszcze wiele czasu, by Internet w sposób naturalny stał się nieodzownym narzędziem dla nauczycieli, studentów i całych społeczeństw?... Być może nie jesteśmy jeszcze wystarczająco przygotowani do pełnego i efektywnego wykorzystania technik informacyjnych? My, jako społeczeństwo i my, jako współuczestnicy procesu edukacji?

       Skuteczność systemu edukacji w zakresie informatycznym zależy od tego, w jakim stopniu spełnione są warunki absolutnie konieczne do wykorzystania technik informacyjno-komunikacyjnych w szkole, a więc właściwe przygotowanie nauczycieli w tym zakresie i odpowiednie zaplecze (sprzęt komputerowy i oprogramowanie edukacyjne).

        Z najważniejszych dokumentów oświaty (Podstawa Programowa) reformującego się systemu edukacji jasno wynika, że aby nauczyciel mógł przygotować ucznia w zakresie poszukiwania, porządkowania, wykorzystania informacji z różnych źródeł i efektywnego posługiwania się technologią informacyjną, sam musi być w tym zakresie właściwie przygotowany. Można by tu nawiązać do myśli S. Papperta:
        "Coraz trudniej przekonać dzieci,
że szkoły wychodzą naprzeciw ich potrzebom
i stanowią pomost do XXI wieku"

        Informatyka jest dzisiaj najszybciej rozwijającą się dziedziną; wiedza w tym zakresie już po trzech latach przestaje być aktualna, zatem coraz szersze wykorzystanie narzędzi informatycznych w codziennej rzeczywistości i potrzeba zmiany kwalifikacji zawodowych w celu dostosowania się do dynamicznie zmieniającego się rynku pracy zmusza nas do ciągłego uzupełniania przygotowania, do kształcenia ustawicznego. Coraz częściej sięgamy w tym celu po metody kształcenia na odległość. Czy konkurencja edukacji sieciowej już istnieje, czy też pojawi się dopiero w przyszłości? Czym grozi ta konkurencja - szczególnie niewystarczająco przygotowanym pod tym względem szkołom i niezbyt dobrze wyedukowanym nauczycielom? Czy niektórzy nauczyciele, nawet dobrze przygotowani merytorycznie i pedagogicznie mogą z powodu braku kwalifikacji informatycznych znaleźć się poza nawiasem, stać się pariasami swego zawodu - źle wynagradzanymi i pozbawionymi autorytetu u swoich uczniów? Cóż wtedy mogą oferować swoim wychowankom - fachowość pozorowaną? Informatyczne dyletanctwo? Edukacyjny bubel pod maską systemu wymagań i ocen? Ubóstwo oferty edukacyjnej to sztampa i złe wzorce przeszłości. Ich produktem masowym były manipulowane społeczeństwa. Zatem lepiej skierować do szkół najwyższej klasy fachowców. Lecz ogólnie wiadomo, że im bardziej fachowa i szczegółowa wiedza, tym mniej jest przydatna ogółowi. Mnożenie wiedzy ilościowe i choćby nawet jakościowe to nie to samo co wzbogacanie aparatu uczenia się.

        Jednym z najważniejszych zadań szkoły jest stworzenie uczniom warunków do nabycia umiejętności poszukiwania, porządkowania i wykorzystywania informacji z różnych źródeł oraz posługiwania się w tym technologią informacyjną rozumianą jako "zespół środków i narzędzi, jak również innych technologii, które służą wszechstronnemu posługiwaniu się informacją".

       Jest to pewien zespół relacji dynamicznych zachodzących w intelekcie, których istota nadal jest przedmiotem badań naukowych. Nie sposób zmusić ucznia, aby rozumował w określony sposób, nie sposób mu czegoś wpoić, dopóki sam nie stanie się aktywnym odbiorcą przekazu. Dziecko znające osobę nauczyciela zna też jej typowe formy komunikacji, przekazu, i jest do nich przyzwyczajone. Nauczyciel znający dziecko i wszelkie aspekty psychologii rozwojowej dostosowuje formę przekazu do możliwości odbioru dziecka. Nauczyciel informatyki powinien zdawać sobie sprawę, jak łatwo dzieci ulegają hipnozie monitora, a z żywej osoby stać się mogą jedynie urządzeniem peryferyjnym podłączonym do jednostki centralnej komputera.

Nauczyciel informatyki powinien być:
Mistrzem wolnym od uzależnień,
Mistrzem tak wskazującym kierunek,
aby owce same szły za nim
.

        Większość dziedzin wiedzy charakteryzuje się nagromadzeniem olbrzymich zasobów informacji. Nauczanie nie może więc skupiać się na przekazywaniu przez nauczycieli faktów i gromadzeniu ich przez uczniów, ale powinno oferować uczniom te podstawowe wiadomości i umiejętności, za pomocą których będą oni sami potrafili docierać do potrzebnych im informacji. W uczeniu się wykorzystujemy wszystkie te czynności, które przewidziane są w teorii komunikacji. Uczący się musi umieć dotrzeć do potrzebnych mu informacji. Dlatego współczesny człowiek powinien umieć selekcjonować informacje potrzebne mu, zgromadzić, przetworzyć i wygenerować własne informacje, aby je przekazać w odpowiedni sposób innym członkom społeczeństwa informacyjnego.
        Wracając do analizy realności zamiarów edukacyjnych:

        Obecnie kraj nasz wydaje się być u schyłku pierwszej fazy rozwoju, w której podstawowe infrastruktury są dopiero rozwijane. Zapisy dotyczące edukacji i ich realizacja pozwalają z optymizmem patrzeć na los uczniów, którzy rozpoczęli naukę w reformowanej szkole i którzy będą w przyszłości współtwórcami społeczeństwa w jego kolejnych fazach rozwoju.
        Optymizm ten jednak nie może przesłonić niebezpieczeństwa, które pojawia się wraz z przejściem z obecnej fazy rozwoju w następne. Niebezpieczeństwo to związane jest z niewłaściwym podejściem do wdrażania nowych technologii w dziedzinie edukacji. Nie będziemy jednak pierwsi w pokonywaniu tej trudności. Kraje stojące na wyższym etapie rozwoju borykały się już z tym zjawiskiem. Polega ono na tym, że w momencie wprowadzania komputerów do szkół "występowały one na ogół w roli pomocy dodawanej jedynie do środowiska uczenia się i nauczania, a powinny zostać w nim umieszczone, czyli zintegrowane z całym procesem dydaktycznym". Sukcesem jest użycie określenia technologia informacyjna w niektórych sformułowaniach Podstawy.

        Technologia informacyjna spowoduje w ciągu najbliższych lat głębokie zmiany w narodowych systemach edukacji. Do zmian tych przygotowują się twórcy tych systemów w krajach Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem procesu kształcenia i doskonalenia nauczycieli. Zgodnie z założeniami Unii Europejskiej, do 2002 roku wszyscy nauczyciele państw członkowskich mają być przeszkoleni w zakresie technologii informacyjnej i możliwości korzystania z Internetu, natomiast do końca 2001 r. wszystkie szkoły miały być podłączone do Internetu.
        Warto się również zastanowić, jakie wartości edukacyjne można znaleźć w poszczególnych dziedzinach technologii informacyjnej i w jakim stopniu mogą się one przyczynić o poprawy uczenia się i nauczania. W związku z powszechnym zalewem informacji zdecydowanie można potwierdzić, że celem edukacji nie jest wyłącznie przekazywanie wiadomości. Wydaje się pewne, że wartościowe nauczanie musi opierać się na budowaniu w uczniu systemu aktywnego uczenia się. W związku z tym coraz powszechniej uznaje się, że uczeń powinien mieć okazję do samodzielnego konstruowania wiedzy. Zatem ocena wartości edukacyjnej poszczególnych dziedzin technologii informacyjnej powinna uwzględniać, w jakim stopniu dana dziedzina stymuluje aktywność uczniów. Albo jeszcze szerzej - ocena wartości edukacyjnej stwarzanych paradoksalnych powiązań dziedzin sobie dalekich będzie wzrastała, jeśli będzie pozytywnie oddziaływać na sferę metod uczenia się.

        Gdyby znać wszystkie recepty na skłanianie dziecka do poszukiwań, dostrzeganie, wzbudzanie dążenia do rozwiązania problemu, motywację do pogłębiania zainteresowań, pobudzanie do myślenia i działania twórczego, niekonwencjonalnego i elastycznego. Z pewnością recept wszystkich nie poznamy nigdy, bo jest ich tyle przynajmniej, ile dzieci, a dla każdego potrzebna jest inna. Sądzę, że ideałem byłoby ukształtowanie człowieka świadomego, który zna przynajmniej siebie.
        Cudowne byłoby nie to, że:
        - komputer przyszłości będzie sam siebie ulepszał i programował,
ale cudowne byłoby to, że:
        - człowiek przyszłości już w szkole przyzwyczai się do rozbudowywania swego aparatu poznawczego, do szukania najlepszych dla siebie metod uczenia się, że polubi uczenie się i będzie chciał uczyć się przez całe życie.
       Wzbogacanie własnego uczenia się nastąpi oczywiście dzięki rzeczom takim jak ołówek, piłka, zeszyt, kalkulator, nożyczki, klej, komputer, drukarka, glina, kamera, skansen, telewizja, basen itd. Oczywiście wśród spisu rzeczy jest komputer teraz już tak samo ważny jak glina czy nożyczki. To tylko rzecz. Dla dziecka stosowanie komputera dla wzbogacania własnego uczenia się stanie się rzeczywistością dzięki mądrej działalności wielu ludzi - rodziców, nauczycieli, ministrów i programistów.

        Warto stawiać młodego człowieka w sytuacji wzbogacającego kontaktu z wieloma różnorodnymi bodźcami, konieczności przystosowania się do zmieniających się warunków. Naturalna człowiekowi dążność do porządkowania świata poznanego jest motorem tworzenia osobowości. Naturalna jest również potrzeba izolacji i czasu refleksji, ochłonięcia z nadmiaru wrażeń. Współczesny świat skąpi nam czasu na wewnętrzne uporządkowanie. I u dziecka może się zdarzyć przekroczenie granicy wytrzymałości przystosowawczej. Zbyt wiele zmienności, zbyt szybkie przemiany, zbyt duże wymagania mogą stworzyć w dziecku wrażenie chaosu i zamkną drogę rozwojowi.

        Szkoła dotychczasowa rzadko umożliwia dziecku drogę rozwoju zgodną z własnym rytmem i własnymi możliwościami przystosowawczymi i nie daje poczucia sukcesu

        Ustrój szkolny coraz bardziej precyzuje i atomizuje swe wymagania wobec ucznia, a potem jak samospełniająca się przepowiednia musi je ocenić. Aparat szkolny zgodnie ze swą tradycją porównuje urywkowy, cząstkowy stan wiedzy i umiejętności wyegzekwowany od ucznia z jakimś abstrakcyjnym ideałem ucznia ujętym w papierkowych normach. Aparat ten jak bezduszna maszyna wyciska z ucznia zasoby nieprzydatnych informacji i przydziela cyfry dzielące dzieci na tych przegranych i tych jeszcze bardziej przegranych, a do sukcesu w szkole zdolni są tylko potulni. Ze statystyki stawianych ocen widać, jakie szanse edukacyjne ma przeciętny uczeń. Nie lubi szkoły, nauczycieli, nie cierpi odrabiać lekcji. A z przeciętnych uczniów wyrasta za kilkanaście lat przeciętne społeczeństwo, które ma przeciętne warstwy rządzące.

        Interesuje mnie realność przydatności komputerów do prawdziwego wzbogacania własnego uczenia się, jestem przekonana, że warto starać się, aby wśród wielu pozytywnych wpływów komputera na człowieka ten stanął na pierwszym miejscu.

       Czy jest to konkretnie możliwe w szkole, na lekcjach, pod kierunkiem nauczyciela?


autor: Anna Rozalska

do strony głównej